piątek, 30 stycznia 2015

Świat zapachowych iluzji

Perfumiarze od wieków próbują oszukać ludzki zmysł powonienia. Początkowo jedynie tłumili nieprzyjemne wonie np. prymitywnie wyprawionych skór czy też... nóg króla Ludwika XIV, których zapach, według legendy, był przyczyną licznych omdleń. Dzisiaj coraz częściej naśladują naturalne aromaty.
Mogą sprawić, że plastikowe meble ogrodowe będą pachnieć jak drewniane ławki, kotlety sojowe jak najprawdziwszy schabowy, a spirytus przemysłowy jak najszlachetniejszy koniak. Już niedługo może się więc okazać, że żyjemy w zapachowej wirtualnej rzeczywistości.

Kwiaty w proszku

Świat sztucznych zapachów obecny jest w każdym domu za sprawą środków czyszczących i kosmetyków pielęgnacyjnych, których przykrą, chemiczną woń zastąpiono aromatem mięty, brzoskwini czy kwiatów. Te sztuczne zapachy tak głęboko wniknęły w świadomość ludzi, że przez wielu uważane są za... całkowicie naturalne. Proszek do prania pachnący... proszkiem albo pasta do zębów o zapachu kredy uznawane są często za produkty gorszej jakości, zawdzięczające swoją woń prymitywnym metodom produkcji, a używanie polecanego przez wielu dermatologów szarego mydła jawi się jako przejaw zacofania. Nic więc dziwnego, że ten segment rynku przynosi ogromne zyski firmom perfumiarskim, a ich szefowie i przedstawiciele handlowi, za najwybitniejszych kreatorów zapachów wcale nie uważają twórców najsławniejszych nawet perfum Diora czy Rochasa, lecz tych, którzy potrafią skomponować dobry i tani zapach cytryny dla producentów płynów do naczyń. Na nim bowiem firmy produkujące sztuczne wonie zarabiają najwięcej.

Bunt roślin


Producenci zapachów coraz śmielej wykorzystują również zmiany w otaczającym człowieka środowisku naturalnych, a przede wszystkim fakt, że z powodu zanieczyszczenia przemysłowego i spalin, rośliny zaczęły produkować substancje zapachowe gorszej jakości i w mniejszych ilościach niż jeszcze wiek temu, do tego człowiek żyje coraz dalej od nich, wypełniając otaczającą go przestrzeń betonem i asfaltem . Nawet jeżeli ktoś ma przydomowy ogródek, jest w nim coraz mniej zapachów. Dzieje się tak przede wszystkim z powodu pogoni za doskonałym wyglądem roślin. Krzyżowanie i mutowanie genetyczne kwiatów, krzewów czy drzew owocowych, sprawia że wyglądają imponująco, niestety, coraz częściej skutkiem ubocznym takich działań jest utrata przez nie naturalnego aromatu. Można więc dziś kupić wielkie i błyszczące, krwiście czerwone jabłka, które pachną jak papier i uprawiać piwonie czy róże o ogromnych, lecz bezwonnych kwiatach, a dla dobrego samopoczucia używać... perfum pokojowych, których zapach według reklamy utrzymuje się przez cztery tygodnie, albo odświeżacza powietrza o woni truskawek, malin, jaśminu czy morskich fal. O przemianach w świecie zapachów można się przekonać czytając poezję. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Julian Tuwim pisał o polskim bzie, że szofer, maił nim swą taksówkę, wioząc frajerów na majówkę. Dzisiaj frajerzy muszą wąchać „choinki” zapachowe.

Perfumowany hipermarket

Wielkim odbiorcą dzieł perfumiarzy jest również przemysł spożywczy. Dzieje się tak z prostej przyczyny – wysoko przetworzona żywność nie ma prawa pachnieć, gdyż zawarte w niej naturalne substancje zapachowe ulatniają się podczas obróbki termicznej, moczenia, miażdżenia, czy rozdrabniania. Niekiedy, jak na przykład przy produkcji dżemu truskawkowego, czy kawy rozpuszczalnej można wychwycić naturalne aromaty, a następnie dodać je do produktu w końcowym etapie wytwarzania. Zdecydowanie jednak taniej i wygodniej jest stosować sztuczne dodatki smakowo-zapachowe. – Aromaty stosuje się w przemyśle spożywczym na dużą skalę już od lat sześdziesiątych – mówi dr Ryszard Macura z Akademi Rolniczej w Krakowie – Godne polecenia i całkowicie bezpieczne dla zdrowia są aromaty identyczne z naturalnym, czyli takie, które mają dokładnie taki sam skład chemiczny jak naturalne substancje smakowo-zapachowe występujące w produktach żywnościowych - owocach, warzywach czy wędlinach. Stosowanie takich dodatków sprawia, że każda partia wyprodukowanej żywności ma takie same właściwości smakowo-zapachowe. Bez nich byłoby jak z pieczeniem ciasta w domu. Przepis ten sam, jednak efekt za każdym razem może być różny. Doskonałość sztucznych aromatów niesie jednak ze sobą duże zagrożenie oszustwem. Obecnie można np. ze szklanki wrzątku i szczypty aromatu przyrządzić rosół nie do odróżnienia od domowego, nie mówiąc już o „naturalnych” sokach. Możliwe jest nawet wyprodukowanie z wódki koniaku, który ma taki sam smak i bukiet jak prawdziwy.
Warto dodać, że cudowna przemiana butelki taniego spirytusu w koniak kosztuje tylko od 5 do 7 groszy. Nie jest jednak tak doskonała, jakby to wynikało ze smaku i zapachu sztucznego trunku. Niestety, różnice pojawiają się dopiero na drugi dzień po spożyciu.

Bunt wędlin


Najbardziej zdumiewającym podbojem perfumiarzy jest przemysł mięsny. Wydawałoby się bowiem, że przecież wędzona kiełbasa czy baleron nie potrzebuje wspomagania smakowo-zapachowego. I owszem, pod warunkiem jednak, że nie jest produkowana na masową skalę i wedle nowoczesnych technologii. Nowomodne wędliny nie są wędzone w dymie, lecz nasączane cieczą o aromacie wędzonki. Szynkę wieprzową zastępuje coraz częściej szynka sojowo-wieprzowa, zwana wysokowydajną, gdyż z jednego kilograma mięsa uzyskuje się prawie półtora kilograma produktu szynkopodobnego. Duże ilości proteiny sojowej i długotrwały proces technologiczny negatywnie wpływa na smak i zapach wędliny, więc dodaje się do niej... armat szynki. Masarze szczególnie cenią zapachowo-smakowe produkty firmy Givaudan-Roure, znanej choćby z wykreowania bardzo popularnych perfum Hugo Woman, w której po mistrzowsku opracowano recepturę aromatu naszej tradycyjnej kiełbasy swojskiej i mielonki zwanej luncheon meat. Iluzja jest tak doskonała, że do wyrobu tych wędlin można wcale nie używać mięsa...

Zapach nowości


Zaawansowane technologie, którymi dysponują największe firmy perfumiarskie sprawiają, że możliwe jest odtworzenie praktycznie każdego zapachu, co na coraz większą skalę wykorzystują producenci wszelakich dóbr konsumpcyjnych. Meble z płyt wiórowych mogą więc zachęcać do kupna wonią szlachetnego drewna, fotele ze skaju pachnieć najprawdziwszą skórą, a nowy model Rolls Royce Rolls Roycem sprzed 30 lat. Wpływanie na emocje klientów sklepów to zaledwie pierwszy krok na drodze do totalnej zapachowej manipulacji. Amerykanie już perfumują biura by pobudzić do pracy urzędników, a zarząd londyńskiego metra zamierza rozpylać na stacjach pachnidła, by podróż stała się przyjemniejsza, a pasażerowie mniej sfrustrowani i agresywni. Co będzie dalej? Perfumiarze pilnie śledzą wszelkie badania nad narządem węchu, uczestniczą nawet w konferencjach naukowych poświęconym powonieniu ryb i... wszędzie widzą szpiegów, czyhających na ich tajemnice, co sprawia, że rozmowa z nimi przypomina spotkanie agentów obcych wywiadów. A w zaciszach swoich laboratoriów przygotowują kolejne iluzje i zapewne próbują zdobyć kolejne twierdze naturalnych woni.

Okopy Świętej Trójcy?

Na razie w dużym stopniu skutecznie bronią się przed nimi piekarnie. Co prawda do pieczywa powszechnie dodaje się tzw. polepszaczy, dzięki którym wygląda apetycznie i pulchnie, jednak aromat zwykłego chleba powstaje w pełni naturalnie. Przed zakusami producentów syntetycznych zapachów opierają się również produkty nie przetworzone – świeże warzywa czy surowe mięso, co nie znaczy, że ich woń jest w pełni naturalna. Czy bowiem podsypywana nawozem sztucznym marchewka pachnie jak prawdziwa marchewka? A polędwica z tuczonego wysokokalorycznymi paszami bydła może mieć zapach podobny do mięsa krowy skubiącej z dala od głównych szlaków komunikacyjnych trawkę i ziółka? Specjaliści od zapachów mają więc jeszcze duże pole do popisu. Kto wie, może wkrótce pojawi się w sprzedaży perfumowana azofoska albo pachnąca mleczem i szczawiem mączka kostna?

Agata Wasilenko


Artykuł opublikowany w Przekroju ok. 2003 roku

5 komentarzy:

  1. Ciekawy artykuł i jakże aktualny...niestety... co do szarego mydła, to nadal go stosuję, nawet do mycia ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słuszna decyzja. Lepeij nie męczyć skóry i nosa.

      Usuń
  2. Mnie najbardziej przypadł do gustu aromat ogniska/dymu wędzarniczego ;) Dodawany do czipsów, kiełbas i różnych takich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrwżenie, ze właśnie zapachy mięsne z naciskiem na wędliny to teraz najlepszy biznes dla koncernów perfumeryjnych.

      Usuń